Sale!

Malowanki na szkle

W malowankach na szkle, które tylko z pozoru wyglądają jak sztampowe wytwory folkloru góralskiego zapisano tajemnice z przeszłości, w których kryją się niespełnione nadzieje i złamane serca. Opowiedziane tu historie pokazują jak wielką siłę ma miłość. Ta prawdziwa, mieniąca się różnymi odcieniami, zarówna macierzyńska, do której tęskni Jola, jak i ta kobiety do mężczyzny. I nie jest to naiwna romansowa opowiastka, ale piękna opowieść o życiu, sztuce, macierzyństwie i miłości.   Blog Strefa autora

Zapraszam do obejrzenia zwiastuna powieści

Description

Pełna emocji opowieść, która rozgrywa się na przestrzeni ponad sześćdziesięciu lat, napisana pięknym językiem, zmuszająca do zastanowienia się nad ludzkimi losami została dodatkowo wzbogacona opowieściami o sztuce i Tatrach. Na dodatek Autorka postarała się, by górale byli naturalni i mówili gwarą. Naprawdę kawał dobrej roboty. dune-fairytales.blogspot

Pierwsze fragmenty książki idealnie zarysowują całą sytuację i po zaledwie kilku stronach czytelnik wkracza w świat wykreowany przez Gołembiowską. Pisarka niespiesznie prowadząc czytelnika niemal za rękę przez czeluście pamięci kolejnych bohaterów tworzy prostą, niepretensjonalną opowieść o wszystkich barwach życia – tych lepszych i gorszych. Tytuł podsuwa mi na myśl, że nasza podróż od przeszłości do teraźniejszości jest jak odkrywanie barw i warstw farby na obrazie stworzonym przed laty. Tutaj także fundament historii ma swoje źródła w tym, co minione. ksiazki-meme.blogspot.ca

 

POSTACIE

Jola wysuwa się na pierwszy plan. Jest grubo po czterdziestce. Mieszka i pracuje naukowo w Poznaniu.Ale nie ma rodziny poza matką. Jej życie prywatne właściwie nie istnieje. To w dużym stopniu zasługa jej rodzicielki, która samotnie i samolubnie wychowała jedynaczkę na swoją służkę. Jola nie ma prawa do swobodnego dysponowania swoim czasem poza tym, co zleca jej matka. Pewnego dnia Jolanta poznaje górala. Faceta po przejściach, wdowca bez dzieci mieszkającego w Zakopanem. Para ma się ku sobie, zakochują się spragnieni przegonienia samotności.To cieszy Helę, matkę Jędrka a smuci matkę Joli Michalinę. Ta ostania boi się "porzucenia" przez dziecko. Wanda to kolejna z kobiet, które poznamy w tej książce. Z pozoru wzorowa matka i żona. Ale tylko z pozoru. No i jeszcze nie sposób nie wspomnieć o Heli, góralce z Murzasichla, która pięknie maluje na szkle i ma swoje skrywane przez wiele lat tajemnice. cudownyswiatksiazek3.blogspot.ca

FABUŁA

Ciekawa fabuła i ten niesamowity klimat gór, pokazanych współcześnie i tuż po wojnie. Namalowane słowami na kartach książki życie górali, ich zwyczaje, ich codzienność, gwara. W tle są jeszcze znakomite opisy gór, choć ich tu autorka zbytnio nie eksponuje.One są i upiększają tę powieść swoim majestatem, grozą, pięknem. Tę lekturę nie sposób przeczytać i ot tak zapomnieć. Ona wbija się głęboko w pamięć.To książka o miłości i namiętności, o różnych obliczach miłości. O rozstaniach i powrotach, o życiu w którym szczęście miesza się z goryczą. Ta powieść upaja górami, wzrusza losami nakreślonych w niej postaci. To książka warta poznania nie tylko przez tatromaniaków. Gorąco ją polecam. Gwarantuję, że Was nie rozczaruje. cudownyswiatksiazek3.blogspot

REFLEKSJE

Opowieść Beaty Gołembioweskiej wciąga czytelnika powoli, ale skutecznie. Już po kilkudziesięciu stronach zaczyna on żyć życiem bohaterek.A są to kobiety skomplikowane, zdradzane i zdradzające mniej lub bardziej umiejętnie. Te, które wydają się chodzącymi doskonałościami, aniołami w ludzkiej skórze, mają najwięcej na sumieniu. To przeraża główną bohaterkę, która wierzy w prawdziwą, doskonałą miłość, może nawet taką, o jakiej pisała Jane Austen. Tymczasem rzeczywistość kładzie się cieniem na ten wyidealizowany obraz. Strefa autora

3 reviews for Malowanki na szkle

  1. bgolembiowska@gmail.com

    Kolejne moje spotkanie z twórczością Beaty Gołembiowskiej zaowocowało nową fascynacją. Malowanki na szkle, które z takim ciepłem i pietyzmem opisała w swej powieści Autorka to coś, o czym nigdy wcześniej nie słyszałam. I choć są jedynie tłem opowieści o zwyczajnych ludziach, to okazały się idealnym dopełnieniem tak fabuły, jak i cech i uczuć bohaterów.Wspaniały pomysł i naprawdę wyśmienite wykonanie.
    Zostałam wciągnięta w historię Joli i jej rodzicielki, Michaliny, od pierwszej strony. Ani się spostrzegłam, a magiczna setna strona była za mną, oczy piekły, a ja nie mogłam się oderwać od lektury. Co jest tak niesamowitego w opowieści Gołembiowskiej?Przede wszystkim to, że dotyka głębi ludzkiej duszy, wyciąga z niej nadzieje i rozterki, zwątpienia, żale, ból.Rozlicza bohaterów z przeszłością. Zmusza ich do stanięcia naprzeciw złym, tragicznym, bolesnym wspomnieniom i do przemyślenia wielu spraw. W końcu każe im je zrewidować i po raz kolejny zadać sobie pytanie, czego naprawdę chcą i czego oczekują od życia i innych ludzi. Głęboka analiza ludzkiego umysłu i serca, którą przeprowadza Autorka, urozmaicona jest naprawdę ciekawą fabułą.Bohaterowie są pełnowymiarowi i naturalni, a tło barwne i interesujące.Nawet dla kogoś, kto nie lubi gór, kogo normalnie nie podnieca ludowa sztuka i kogo nie wprawiają w oniemienie górskie szczyty przykryte poranną mgłą.
    Jola nieuchronnie zbliża się do pięćdziesiątki. Nie założyła własnej rodziny, nawet nigdy nie była tak naprawdę zakochana. Chyba, że w pająkach. Zrobiła pewną karierę naukową, wykłada na poznańskim Uniwersytecie, jeździ czasami po kraju i poza jego granice z jakimiś odczytami naukowymi z arachnologii. Nie marzyła dotąd o mężu, gotowaniu obiadków i gromadce dzieciaków burzących jej spokój.Jednak nadszedł czas, w którym zaczyna się zastanawiać, czy potrafiłaby założyć rodzinę i znaleźć szczęście.Bo, że nie jest szczęśliwa – o tym jest przekonana.Czego jej brakuje?Chyba przede wszystkim wolności. Czuje się uwiązana do mieszkania, za którym raczej nie przepada, do chorej matki, która nigdy nie okazywała jej czułości, do psa, którym ktoś się musi opiekować, a który od Michaliny otrzymuje więcej miłości niż rodzona córka.
    Czy Michalina zawsze była zgorzkniałą, smutną, żalącą się na wszystko i złośliwą kobietą? Czy to wojenne losy sprawiły, że nie potrafi kochać ani wywoływać ciepłych uczuć u innych? Kim właściwie była zanim stała się tą starszą, zrzędliwą panią, przesiadującą na bujanym fotelu i wciąż mającą pretensje do swej, już przecież niemłodej, córki?
    “Malowanki na szkle” to coś znacznie więcej niż losy czterech kobiet, o czym wspomniano na tylnej okładce. Znajdziecie w tej powieści wiele postaci, które warto poznać. Nad niektórymi się zlitujecie, innych nie polubicie, któreś mogą Was zdenerwować. Ot, życie. Z pewnością jednak będziecie ciekawi, co doprowadziło ich do tego miejsca, co sprawiło, że stali się takimi właśnie ludźmi. I czy mogą się jeszcze zmienić, czy już dla nich za późno.
    Książki takie, jak “Malowanki na szkle” powinny częściej znajdować się na księgarskich półkach. To o nich powinno być głośno. O powieściach mądrych, przenikliwych, dotykających ważnych w życiu kwestii – miłości, przyjaźni, przywiązania, obowiązków, zdrady, żalu, przebaczenia… Być może jestem zbytnią optymistką, ale wierzę, że jeszcze doczekam dnia, kiedy to właśnie takie teksty zaczną trafiać do czytelników i o nich będą toczyły się rozmowy przy rodzinnym stole, w szkolnej ławce i na studenckiej imprezie. Chciałoby się walczyć z zalewem literackiej tandety i pierwszym krokiem niech będzie promowanie autorów, którzy naprawdę mają o czym pisać i potrafią to robić. Beata Gołembiowska do nich należy. Udowodniła to już wcześniej swoją „Żółtą sukienką”, a teraz potwierdza, że nie jest jedynie autorką jednego dobrego tekstu.
    Pełna emocji opowieść, która rozgrywa się na przestrzeni ponad sześćdziesięciu lat, napisana pięknym językiem, zmuszająca do zastanowienia się nad ludzkimi losami została dodatkowo wzbogacona opowieściami o sztuce i Tatrach. Na dodatek Autorka postarała się, by górale byli naturalni i mówili gwarą. Naprawdę kawał dobrej roboty.
    Czy mogę się czegoś przyczepić? Na ogół mogę i tym razem nie ma wyjątków. Za dużo literówek.

    http://dune-fairytales.blogspot.ca/2015/05/malowanki-na-szkle-beata-goembiowska.html

  2. bgolembiowska@gmail.com

    Samotna góralka uwieczniona na szkle. Z pozoru roześmiana i tańcząca, ale przypatrując się jej bliżej ma się wrażenie, że jej szczęście jest wyłącznie udawane. Tak samo odbiera się życie Joli, jako scenę, którą odgrywa, ukrywając swe prawdziwe zamiary.

    Zauważyłam, że połowa książek, które ostatnio czytam, traktuje o skomplikowanych relacjach pomiędzy matką i córką. Przypadek to, czy może podświadome działanie, nie wiem, ale póki co dobrze się to u mnie sprawdza.

    Beatę Gołembiowską poznałam za sprawą świetnej powieści Żółta sukienka, ale Malowanki na szkle poziomem jej nie ustępują. Jest to opowieść o kobiecie, która po latach spędzonych w samotności, nareszcie szuka miejsca dla siebie. Ma upragnionego mężczyznę, plany i odwagę by rzucić się na głęboką wodę. Niestety przeszłość bezustannie depta jej po piętach, oferując jednak w zamian, sporo odpowiedzi.

    Malowanki na szkle to książka o miłości do ludzi, do natury, ale i o rozczarowaniu, które w relacji z drugim człowiekiem, często nas spotyka. Obawiałam się w tym kontekście, występującego w niej folkloru – mogło mu być bliżej do cepelii niż górskiego krajobrazu. Na szczęście zarówno gwara, jak i obyczaje nie dominują akcji, całość czyta się więc wyjątkowo gładko.

    Jestem mile zaskoczona powieścią – jest dobra i wciągająca. Są wątki psychologiczne, obyczajowe, ludowe. Wzbudza to wszystko emocje, i choć porusza tematykę znaną nam od dziejów (zdrada, rozczarowanie) sprawia, że jako całość i tak intryguje. Słowem: kolejna piękna opowieść, którą warto przeczytać.
    http://od-deski-do-deski.blogspot.ca/2015/04/malowanki-na-szkle-beata-goembiowska.html

  3. bgolembiowska@gmail.com

    Niesamowita historia z Tatrami w tle!

    Tak! Ta książka jest niesamowita. Piękna i wzruszająca.Wyróżniająca się z grona powieści, które przeczytałam.Ma w sobie coś, co działa jak magnes.Dostarcza wyjątkowych emocji.Myślę, że można śmiało o niej powiedzieć bliska, bardzo bliska doskonałości.Tylko brak jej jednego. Dobrej reklamy, by mogła dotrzeć do rąk szerokiego grona czytelników. Bo ona na to zasługuje. Bo jest świetnie napisana. Bo naprawdę warto się w nią zagłębić i poznać niezwykle skomplikowane losy bohaterów. Ludzi z krwi i kości, których życie nie rozpieszcza, a i oni sami potrafią sobie skomplikować codzienność. Ale są ludźmi i mają prawo do popełniania błędów za które muszą zapłacić.

    Jola wysuwa się na pierwszy plan. Jest grubo po czterdziestce. Mieszka i pracuje naukowo w Poznaniu.Ale nie ma rodziny poza matką. Jej życie prywatne właściwie nie istnieje. To w dużym stopniu zasługa jej rodzicielki, która samotnie i samolubnie wychowała jedynaczkę na swoją służkę. Jola nie ma prawa do swobodnego dysponowania swoim czasem poza tym, co zleca jej matka. Pewnego dnia Jolanta poznaje górala. Faceta po przejściach, wdowca bez dzieci mieszkającego w Zakopanem. Para ma się ku sobie, zakochują się spragnieni przegonienia samotności.To cieszy Helę, matkę Jędrka a smuci matkę Joli Michalinę. Ta ostania boi się “porzucenia” przez dziecko. Wanda to kolejna z kobiet, które poznamy w tej książce. Z pozoru wzorowa matka i żona. Ale tylko z pozoru. No i jeszcze nie sposób nie wspomnieć o Heli, góralce z Murzasichla, która pięknie maluje na szkle i ma swoje skrywane przez wiele lat tajemnice. Te i inne postacie poznacie na kartach drugiej już powieści autorki “Żółtej sukienki”, którą gorąco rekomenduję.

    To wspaniała lektura pełna pokręconych losów jej bohaterów, z górami w tle i niepowtarzalnym folklorem.Czytałam ją, chłonęłam, porzuciłam rzeczywistość dla jej fabuły.Bardzo mi się spodobała.Co za tym stoi? Ciekawa fabuła i ten niesamowity klimat gór, pokazanych współcześnie i tuż po wojnie. Namalowane słowami na kartach książki życie górali, ich zwyczaje, ich codzienność, gwara. W tle są jeszcze znakomite opisy gór, choć ich tu autorka zbytnio nie eksponuje.One są i upiększają tę powieść swoim majestatem, grozą, pięknem. Tę lekturę nie sposób przeczytać i ot tak zapomnieć. Ona wbija się głęboko w pamięć.To książka o miłości i namiętności, o różnych obliczach miłości. O rozstaniach i powrotach, o życiu w którym szczęście miesza się z goryczą. Ta powieść upaja górami, wzrusza losami nakreślonych w niej postaci. To książka warta poznania nie tylko przez tatromaniaków. Gorąco ją polecam. Gwarantuję, że Was nie rozczaruje.
    http://cudownyswiatksiazek3.blogspot.ca/2015/02/beata-goembiowska-malowanki-na-szkle.html

Add a review

Your email address will not be published. Required fields are marked *

Ta książka to malowanki na szkle widziane i opowiadane oczyma nie tylko czterech głównych bohaterek, lecz również ich partnerów, tych przyszłych i niedoszłych. Opowieść o tym, że przecież mamy tylko jedno życie a czasami tak bezmyślnie pozwalamy uciec szczęściu bądź sami powoli je niszczymy, że to życie to właśnie taka malowanka na szkle, krucha, narażona na czynniki rozmywające jej kolory… Książka osadzona w majestatycznej górskiej scenerii, pachnie góralskim folklorem, zachwyca góralską gwarą….no więc chyba nie potrafię być obiektywna pisząc o “Malowankach”.  Piękna, mądra, dająca do myślenia opowieść.